Za mamusię, za tatusia…

Dzisiaj będzie trochę o mamuśkach. Nie o matkach, mamach, ale właśnie o mamuśkach.

Kilka dni temu poszedłem ze swoim synem do sklepu. Przede mną była jedna klientka : zażywna dama z dwójką synów, z czego jeden w wieku mojego syna, drugi niewiele starszy. Dama przede mną kupowała desusy dla małżonka. Przebierała ogromnie. Na ladzie tuż przy kasie fiskalnej stał sobie i kusił bezwstydnie szklany pojemnik wypełniony kolorowymi cukierkami. Mój syn patrzył. Ja również.

Dwójka synów mamuśki dorwała się do pojemnika pochłaniając niezliczone ilości łakoci – papierki szeleszczą sobie radośnie, a mamuśka wybiera desusy. Stoi przy ladzie. Jej synowie przy ladzie również, tuż obok mamuśki. Niemożliwe aby kątem oka nie widziała zachowania chłopców. Papierki wciąż sobie wesoło szeleściły, łakoci w szklanym pojemniku ubywało w oszałamiającym, kosmicznym wręcz tempie.

Najpierw chłopcy brali po jednym cukierku lub po dwa. Potem po kilka naraz. Stoimy i patrzymy – ja i mój kilkuletni syn. Kosz na śmieci stojący przy ladzie wypełnia się kolorowymi papierkami w tempie niebywałym. Mamuśka nadal wybiera desusy. Ekspedientka profesjonalnym uśmiechem stara się ukryć swoje zniesmaczenie i głęboki szok, wymownie od czasu do czasu spoglądając na szklany pojemnik który jest już niemal pusty. Nikt nie zwraca na to uwagi (może z wyjątkiem nas).

W pewnym momencie mamuśka odwraca głowę w kierunku synów: zakupy zrobione, czas wychodzić. Młodszy malec staje na baczność i pyta słodkim głosikiem: „Mamusiu, czy mogę poczęstować się jednym cukierkiem?”. Matka bez pytania się ekspedientki czy można, podaje mu pojemnik z cukierkami i bacznie taksując syna surowym wzrokiem odrzekła gdy dłoń dziecka gmerała już wewnątrz pojemnika: „A ty nie masz młodszego braciszka w domu? Tylko jednego cukierka chcesz wziąć ??”. Skruszone dziecię bierze garść.

Kurtyna.

Powiem coś teraz: swego czasu, za tzw. komuny był taki dowcip: „Co jest szczytem bezczelności? Nasr..ć komuś na wycieraczkę, po czym zadzwonić i poprosić o papier toaletowy!” Otóż – czasy się zmieniły. Mamy kapitalizm. Kanony wychowania jak się okazuje też się chyba zmieniły. Całe szczęście mój syn o tym nie wie.

2 komentarze do “Za mamusię, za tatusia…”

  1. kuba  on Lipiec 6th, 2007

    Śmieszne, tyle, że ja nie wiem co to desusy i strasznie mnie to teraz nurtuje…

  2. Kazik  on Lipiec 28th, 2007

    Desusy to gatki po prostu. A pani wybierała małżonkowi boksereczki konkretnie.


Zostaw odpowiedź