Za mamusię, za tatusia…

Dzisiaj będzie trochę o mamuśkach. Nie o matkach, mamach, ale właśnie o mamuśkach.

Kilka dni temu poszedłem ze swoim synem do sklepu. Przede mną była jedna klientka : zażywna dama z dwójką synów, z czego jeden w wieku mojego syna, drugi niewiele starszy. Dama przede mną kupowała desusy dla małżonka. Przebierała ogromnie. Na ladzie tuż przy kasie fiskalnej stał sobie i kusił bezwstydnie szklany pojemnik wypełniony kolorowymi cukierkami. Mój syn patrzył. Ja również.


Czytaj dalej…